CV na botoxie. Kiedy przestaje być o Tobie?

Widziałem ostatnio idealne CV. Naprawdę idealne. Każda kompetencja na swoim miejscu. Każde słowo kluczowe trafione. Doświadczenie skrojone dokładnie pod ogłoszenie, jak garnitur na miarę. Za dobre.

Czytałem je drugi raz. Potem trzeci. I miałem dokładnie to samo wrażenie, co kiedy widzisz twarz „po wypełniaczach”, gdzie już nie wiadomo, co było oryginałem. Niby wszystko się zgadza. Ale… coś nie gra.

Add title text Idealne CV, troche przerysowane

Na rozmowie było jeszcze ciekawiej.

Pytanie. Pauza. Odpowiedź? Perfekcyjna, składna, bez zawahania. I zupełnie… nieswoja. Jeszcze jedno pytanie. Jeszcze jedna odpowiedź. I w pewnym momencie masz tę myśl, której nie da się „odzobaczyć”. To nie jest rozmowa z człowiekiem. To jest rozmowa z kimś, kto czyta wersję siebie, stworzoną gdzieś obok. I wtedy wszystko zaczyna się układać w spójną całość.

To CV nie było dobre. Ono było… zrobione.

Trochę jak twarz po botoxie, wypełniaczach, bondingu i doczepianych rzęsach. Każdy element osobno – OK. Razem? Coś, co bardziej przypomina projekcję niż człowieka. Widać to coraz częściej. CV generowane przez AI, żeby przejść przez ATS. Żeby przejść przez AI screening.

AI, żeby „dopasować” człowieka do ogłoszenia, zanim ktokolwiek realny go zobaczy. Kompetencje „dosztukowane”, żeby system nie odrzucił. Słowa kluczowe ukryte na dole CV, jakby miały działać tylko wtedy, gdy nikt ich nie zauważy. Zdjęcie wygenerowane przez AI. A czasem nawet odpowiedzi na rozmowie. Czytane z ekranu, nie wypowiadane z doświadczenia.

CV robione przez AI, dla AI.

Brzmi jak skrót. W praktyce to trochę jak wejście do gry, w której samemu ustawia się zasady, a potem zdziwienie, że ktoś już nauczył się je czytać.

Po ponad 20 latach w rekrutacji powiem wprost:

  • to nie jest optymalizacja
  • to nie jest „lepsze dopasowanie”
  • to jest próba obejścia rzeczywistości

I ona działa bardzo krótko, bo rekruterzy naprawdę czytają CV. Wracają do nich. Porównują.

AI system displaying resume analysis results with match scores and candidate selection

A kiedy trzeba – i tak robią direct search, bo dobrych kandydatów nie ma w nadmiarze. W którymś momencie zawsze wychodzi, co jest doświadczeniem, a co jego wersją po „zabiegach estetycznych” robionych przez AI.,

Ciekawostka? Trend zaczyna się odwracać.

Tak jak w medycynie estetycznej – po latach przesady wraca moda na naturalność. W rekrutacji też. Więcej spotkań na żywo. Więcej case studies. Więcej prezentacji „tu i teraz”. Więcej pytań, na które nie da się przygotować odpowiedzi z AI. Coraz mniej miejsca na idealne maski. Co więcej, to nie jest tylko obserwacja. Coraz więcej firm wprost komunikuje podejście typu Applicant AI Use Disclosure: „cenimy ludzkie doświadczenie i prosimy o ujawnienie użycia AI w procesie rekrutacji”.

Nie dlatego, że AI jest problemem.

Tylko dlatego, że transparentność wraca do gry. Nie chodzi o to, żeby nie używać AI. Chodzi o to, żeby nie oddawać jej swojej historii. Bo CV to nie jest konkurs na najlepiej wygenerowaną wersję siebie. To punkt zaczepienia do rozmowy z człowiekiem. Nie z jego awatarem.

Co zrobić w zamian?

  • Przeczytaj ogłoszenie i sprawdź realne dopasowanie – nie „czy umiem je dopasować”.
  • Nie rób kopiuj-wklej z treści ogłoszenia. Wyciągnij ze swojego doświadczenia te elementy, które realnie pasują do roli, zarówno do wymagań, jak i codziennych zadań.
  • Pokaż konkrety, które faktycznie robiłeś. Nie te, które po prostu dobrze brzmią.
  • Mów własnymi słowami. To nadal działa najlepiej.
  • Nie doklejaj kompetencji, których nie masz – one wchłaniają się szybciej niż źle zrobione wypełniacze.
  • Traktuj CV jako historię, nie jako optymalizację pod system.I jeszcze jedno.

I jeszcze jedno.

Nie chodzi o to, żeby nie używać AI. Chodzi o to, żebyś to Ty był autorem, a nie tylko operatorem promptów. Bo wszystko, co wrzucasz do narzędzi typu ChatGPT, przestaje być tylko Twoje. AI może napisać „idealną” odpowiedź – ale nie zweryfikuje, czy jest prawdziwa w Twoim przypadku. Na tym etapie jej rozwoju najważniejszym narzędziem nadal jest Twój własny rozum.

AI ma wspierać myślenie. Nie je zastępować.

Mówimy dziś dużo o tym, że AI nas zastąpi. Patrząc na niektóre procesy, mam wrażenie, że czasem nawet nie trzeba jej pomagać. Wystarczy, że zaczniemy generować siebie jak CV. Wygładzać. Uzupełniać. Dopasowywać pod oczekiwania. Zamiast pokazywać, kim jesteśmy, zaczynamy pokazywać naciągniętą wersję (którą możemy wykorzystać ją jako punkt wyjścia do rozwoju). Wtedy CV przestaje być o nas. Zostaje wersja po zabiegach. Dobrze zrobiona, spójna, przekonująca. Tylko… nieprawdziwa.

Jeśli czujesz, że Twoje CV zaczyna bardziej „wyglądać” niż mówić, to dobry moment, żeby się zatrzymać i poukładać to na nowo. Bez filtrów. Bez zabiegów. Za to tak, żeby było naprawdę Twoje.

Jeśli potrzebujesz w tym wsparcia – odezwij się.

Dodaj komentarz

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑